Proszęęęęęęę komentujcie. Postaracie się chociaż o 5 konentarzy? Nawet głupia kropkę wstawcie. Proszęęę...
♥Three♥
-No to gdzie idziemy? -zapytałam.
-Zobaczysz.-oczy mu zabłyszczały
-Proszę- otworzył mi drzwi do samochodu.
Usiadłam na siedzeniu i czekałam, aż Louis odpali silnik.
-O czym myślisz? –zapytał.
-O niczym. A co?
-Wyglądasz na zmieszaną. O coś na pewno chodzi.- spojrzał ma mnie
zatroskany.-Mnie możesz powiedzieć.
-No bo chodzi o to, że… Nie to głupie.. Ale chodzi o to, że Zayn i Ania są
razem, a przed wyjściem pokłóciłam się z nim i widziałam jak się obściskują..
Wiem, to głupio brzmi.
-Hymm… Czyli, że jesteś zazdrosna?
-O Zayna? Proszę cię, przecież to palant.
-No to w takim razie nie rozumiem cię.
-Ugh.. Dobra nie ważne. Zapomnijmy, że coś mówiłam.
-Jak sobie chcesz.
♥♥♥
-Jesteśmy na miejscu.-oznajmił i wysiedliśmy.
Louis co jakiś czas ocierał swoją rękę o moją. Zaczęło
mnie to irytować. W końcu splotłam jego palce z moimi. Lou spojrzał na mnie no
co ja się tylko uśmiechnęłam i wzruszyłam ramionami.
Okazało się, że wchodzimy do nocnego klubu. Muzyka
była strasznie głośna co mi się spodobało. Miałam ochotę potańczyć, ale zauważyłam, że Louis idzie w
stronę barku.
-Dwie łyski z colą poproszę.-powiedział do barmana.
Gdy barman podał
mu szklanki, jedną dał mi.
-Do dna-i wypił wszystko za jednym zamachem.
-Ale to mocne. -powiedziałam, gdy moja szklanka była
już pusta.
Louis tylko się ze mnie zaśmiał i zaciągnął na
parkiet.
-Nie mogłeś od razu mnie zaprosić mnie do tańca?
-Nie. Trzeba było trochę się rozluźnić.
-Joł, joł, joł. Mówi DJ Payne, a teraz kawałek dla
zakochanych.
Miałam zamiar pójść do baru, kiedy ktoś złapał mnie za
nadgarstek i przyciągnął do siebie.
-Gdzie się wybierasz? Nie zatańczysz? -pyta Louis.
-Ammm.. No okey.
Przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie i położył swoje
ciepłe dłonie na moich biodrach. No więc ja musiałam go objąć. Tańczyliśmy
wpatrzeni w swoje oczy. Muszę przyznać, że Louis bardzo dobrze tańczy, ma
śliczne oczy-takie tajemnicze..
♥♥♥
Było już po 3, więc postanowiliśmy
wrócić do domu. Niebo było bezchmurne, a
na dodatek była pełnia. Chłodne powietrze owiewało moje włosy.
-Masz strasznie daleko do domu.. Może
zostaniesz? –zapytałam, gdy stanęliśmy przed drzwiami.
-Naprawdę nie trzeba.
-No prooooszeeeee
-No dobra.
Weszliśmy do domu i kogo jak na złość
musiałam zobaczyć? Zayna i Anie leżących na kanapie..
-Zayn! Co ty tu robisz?!?
-Jak widzisz leżę-odpowiedział i nawet
nie raczył na mnie spojrzeć.
-Ania! Czemu on tu jest?!?
-Oliwka on ma takie samo prawo tu być
jak Louis..
Spojrzałam na nią gniewnie i poszłam na
górę, ciągnąc za sobą Lou.
-Czemu Zayn nie może tu być?
-Nie lubię go.. Jest idiota i uważa się
za księcia z bajki.. zapatrzonego w siebie księcia z bajki!
-Nie rozumiem..
-Zayn myśli, że jest taki super,
śliczny, że żadna się mu nie oprze..Co jest błędem! I pokłóciłam się z nim..
Ale mniejsza.. Dam ci jakąś koszulkę.
-Po co?
-No chyba nie będziesz spał w koszuli?
Wygrzebałam z szafy największą koszulkę
jaka tylko miałam.
-Masz-podałam mu ją-Ja idę się przebrać
do łazienki.
-Mogę iść z Toba? -zapytał z łobuzerskim
uśmiechem.
Pokręciłam tylko głową śmiejąc się i
wyszłam.
Gdy wróciłam zobaczyłam Lou w mojej
koszulce, która i tak była na niego troszeczkę przykrótka.. Uśmiechnęliśmy się
do siebie. I w tym momencie Louis podszedł
do mnie i….
Przepraszam, że takie krótki. Kolejny będzie dużo dłuższy, ale.. musi być 5 komentarzy ;)
Louis spojrzał w nasza stronę i coć powiedział do Zayna, który przytaknał. Zerknęłam na Anie. Chyba tez ich zauważyła, bo uśmiechnęła się i zarumieniła.