poniedziałek, 17 marca 2014

It's Me♥ Three


Proszęęęęęęę komentujcie. Postaracie się chociaż o 5 konentarzy? Nawet głupia kropkę wstawcie. Proszęęę...



  ♥Three♥


-No to gdzie idziemy? -zapytałam.
-Zobaczysz.-oczy mu zabłyszczały
-Proszę- otworzył mi drzwi do samochodu.
Usiadłam na siedzeniu i czekałam, aż Louis odpali silnik.
-O czym myślisz? –zapytał.
-O niczym. A co?
-Wyglądasz na zmieszaną. O coś na pewno chodzi.- spojrzał ma mnie zatroskany.-Mnie możesz powiedzieć.
-No bo chodzi o to, że… Nie to głupie.. Ale chodzi o to, że Zayn i Ania są razem, a przed wyjściem pokłóciłam się z nim i widziałam jak się obściskują.. Wiem, to głupio brzmi.
-Hymm… Czyli, że jesteś zazdrosna?
-O Zayna? Proszę cię, przecież to palant.
-No to w takim razie nie rozumiem cię.
-Ugh.. Dobra nie ważne. Zapomnijmy, że coś mówiłam.
-Jak sobie chcesz.



♥♥♥




-Jesteśmy na miejscu.-oznajmił i wysiedliśmy.
Louis co jakiś czas ocierał swoją rękę o moją. Zaczęło mnie to irytować. W końcu splotłam jego palce z moimi. Lou spojrzał na mnie no co ja się tylko uśmiechnęłam i wzruszyłam ramionami.
Okazało się, że wchodzimy do nocnego klubu. Muzyka była strasznie głośna co mi się spodobało. Miałam ochotę  potańczyć, ale zauważyłam, że Louis idzie w stronę barku.                                    
-Dwie łyski z colą poproszę.-powiedział do barmana.
Gdy barman podał  mu szklanki, jedną dał mi.
-Do dna-i wypił wszystko za jednym zamachem.
-Ale to mocne. -powiedziałam, gdy moja szklanka była już pusta.
Louis tylko się ze mnie zaśmiał i zaciągnął na parkiet.
-Nie mogłeś od razu mnie zaprosić mnie do tańca?
-Nie. Trzeba było trochę się rozluźnić.
-Joł, joł, joł. Mówi DJ Payne, a teraz kawałek dla zakochanych.
Miałam zamiar pójść do baru, kiedy ktoś złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
-Gdzie się wybierasz? Nie zatańczysz? -pyta Louis.
-Ammm.. No okey.
Przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie i położył swoje ciepłe dłonie na moich biodrach. No więc ja musiałam go objąć. Tańczyliśmy wpatrzeni w swoje oczy. Muszę przyznać, że Louis bardzo dobrze tańczy, ma śliczne oczy-takie tajemnicze..

♥♥♥




Było już po 3, więc postanowiliśmy wrócić do domu. Niebo było bezchmurne,  a na dodatek była pełnia. Chłodne powietrze owiewało moje włosy.
-Masz strasznie daleko do domu.. Może zostaniesz? –zapytałam, gdy stanęliśmy przed drzwiami.
-Naprawdę nie trzeba.
-No prooooszeeeee
-No dobra.
Weszliśmy do domu i kogo jak na złość musiałam zobaczyć? Zayna i Anie leżących na kanapie..
-Zayn! Co ty tu robisz?!?
-Jak widzisz leżę-odpowiedział i nawet nie raczył na mnie spojrzeć.
-Ania! Czemu on tu jest?!?
-Oliwka on ma takie samo prawo tu być jak Louis..
Spojrzałam na nią gniewnie i poszłam na górę, ciągnąc za sobą Lou.
-Czemu Zayn nie może tu być?
-Nie lubię go.. Jest idiota i uważa się za księcia z bajki.. zapatrzonego w siebie księcia z bajki!
-Nie rozumiem..
-Zayn myśli, że jest taki super, śliczny, że żadna się mu nie oprze..Co jest błędem! I pokłóciłam się z nim.. Ale mniejsza.. Dam ci jakąś koszulkę.
-Po co?
-No chyba nie będziesz spał w koszuli?
Wygrzebałam z szafy największą koszulkę jaka tylko miałam.
-Masz-podałam mu ją-Ja idę się przebrać do łazienki.
-Mogę iść z Toba? -zapytał z łobuzerskim uśmiechem.
Pokręciłam tylko głową śmiejąc się i wyszłam.
Gdy wróciłam zobaczyłam Lou w mojej koszulce, która i tak była na niego troszeczkę przykrótka.. Uśmiechnęliśmy się do siebie.  I w tym momencie Louis podszedł do mnie i….

Przepraszam, że takie krótki. Kolejny będzie dużo dłuższy, ale.. musi być 5 komentarzy ;)

czwartek, 13 marca 2014

It's Me ♥ Two

Przepraszam, że tak długo nie dodawałam kolejnego rozdziału..
Obowiązki i szkoła... ;(

♥Two♥

Zayn tylko westchnął, ale się zgodził. Szybko dojechaliśmy na miejsce. Gdy tylko samochód zwolnił wybiegłam z niego i pobiegłam do drzwi. Zayn zaparkował i dołączył do mnie. Otworzył drzwi, a ja weszłam do środka jak najciszej umiałam. Rozejrzałam się dookoła, ale nigdzie nie było widać Louisa.
-Gdzie on jest? -Zapytałam szeptem
-Może jest w swoim pokoju. Trzecie drzwi po lewo.
-Dzięki.
Weszłam na górę do pokoju. Na łóżku leżał Louis. Podeszłam do niego.
-Louis?
Nic nie odpowiedział tylko spojrzał się na mnie i odwrócił się na drugi bok. Obeszłam łóżko i położyłam się przy nim. Chwilę później objął mnie.
-Przepraszam.-powiedziałam
-Zapomnijmy o tym- i zaczął mnie całować w szyję.
Wzdrygnęłam się. Lou się odsunął, bo Harry wszedł do pokoju.
-Oops.- powiedział Hazz wycofując się, jednak zanim wyszedł podniósł znaczącą brwi. Zaczęłam się śmiać razem z Louisem. Po chwili spoważniał.
-Co?
-Nie nic. Tylko.. Ładnie się śmiejesz.
Czułam jak się rumienię. Chwilę leżeliśmy wpatrzeni w sufit.
-Chodź na dół, obejrzymy coś.-zaproponowałam.
-Okey, ale ja wybieram film.
Zeszliśmy na dół. Na kanapie siedział Harry z Zaynem.
-Poczekaj tu, pójdę po picie.-powiedział Lou.
Hazz z Zaynem dziwnie się na mnie patrzyli.. Zaczęło mnie to przerażać….
Na szczęście Louis wrócił w porę.
-To co oglądamy? –zapytałam.
-Horror -„Piła” -odpowiedział Lou
-Nieee.. Liv będzie się bać, może lepiej „Jeszcze większe dzieci” ?
-Hazz przecież o to chodzi, żeby Liv się bała.-powiedział Louis z łobuzerskim uśmiechem i puścił do mnie oczko. Mulat zaś spojrzał się na mnie wzrokiem pełnym ciepła... i.. coś jeszcze w nich było, ale nie mogłam tego rozszyfrować.
Louis włączył film.
-Jak będziesz się bać to możesz się do mnie przytulic. Nie krępuj się.



♥♥♥





-To ja będę się już zbierać do domu.-powiedziałam, gdy skończył się film.
-Odprowadzę cię-poderwał się Louis.
Szliśmy w milczeniu. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nim się obejrzałam stanęliśmy przed moimi drzwiami. 
-No to do zobaczenia-powiedziałam
Kiedy miałam zamiar otworzyć drzwi Louis przyciągnął mnie do siebie.
-Przyjdę po ciebie o 20.
-Ale po co?
-Zobaczysz- puścił mi perskie oczko i odszedł.
Zobaczysz… zobaczysz.. Nienawidzę niespodzianek! Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Od razu zobaczyłam Anię całującą się z Zaynem.. Chwila jak on tu się tak szybko znalazł? Może, gdy wracałam straciłam poczucie czasu? I właśnie tak też było.. Szłam 2 godziny.. OMG! No mówi się trudno. Nie będę sobie zaprzątać głowy takimi sprawami za 4 godziny muszę być gotowa do wyjścia. Tylko nie mam pojęcia w co mam się ubrać?
Po cichu na palcach poszłam na górę, aby tylko nie przeszkodzić Ann w tym co robi.
Kiedy byłam już w pokoju, stanęłam przed szafą, rozmyślałam co na siebie założę. Doszłam w końcu do wniosku, że musi to być coś odpowiedniego wszędzie.. Po 10 minutach miałam już gotowy strój. Postanowiłam założyć czarne, jeansowe krótkie spodenki i do tego luźną białą koszulkę, którą miałam zamiar wsadzić w spodnie. Ubrałam się, a włosy zostawiłam naturalne- kręcone. Pomalowałam rzęsy i byłam gotowa. Zeszłam na dół i ujrzałam siedzącą Anie przytuloną w Malika.
-Hej-przywitała mnie Ann-Kiedy wróciłaś?
I co miałam odpowiedzieć? Gdy się obślinialiście?? Nie, to nie wchodzi w grę.
Od dziecka nie przepadałam za momentami ‘czułości’ itp. Brzydziło mnie to.
-Nie dawno-w końcu odpowiedziałam
-Nie zauważyłem cię.
-No widzisz.. Czasami nie wszystko jesteśmy w stanie zobaczyć.. Zwłaszcza, gdy mamy ciekawsze rzeczy do robienia..-nie mam pojęcia czemu to powiedziałam.. samo się.. tak jakoś..
-Co masz na myśli?
-To jak całowałeś -przepraszam- obśliniałeś Anię.-nie kontroluje nad tym co mówię. Słowa same wychodzą mi z ust.
-Masz z tym jakiś problem? -uniósł ton.-Rozumiem, że Louis cię nie całuje, ale bez przesady chyba mogę całować się z dziewczyną?
Dziewczynę?!? Nie „mieściło” mi się to w głowie. Przecież ledwie się znają.
-Po pierwsze, skąd wiesz, że Louis mnie nie całuje? A po drugie, Ania przecież wy się ledwie znacie.
-Hola, hola!- Ani wtrąciła się do rozmowy.- Oliwka miałam ci powiedzieć, ale… nie było okazji… I Zayn przeproś Liv!
Nagle ktoś zapukał do drzwi. I bardzo dobrze miałam dosyć tego całego Malika!
Otworzyłam drzwi w, których ukazał się Louis.
-Hej. Ślicznie wyglądasz.-przywitał mnie
-Dziękuje. Ty też. Idziemy?
-Jasne.

Zanim wyszliśmy rzuciłam jeszcze jedno złowrogie spojrzenie w stronę Zayna.


Proszę komentujcie. Wiem, że się wam pewnie nie chce, ale to MOTYWUJE. Prosze ;)


piątek, 7 marca 2014

It's Me ♥ One

Kochani to mój pierwszy blog.
 Mam nadzieje, że się wam spodoba :)

♥One♥

Właśnie miałam zamiar zjeść śniadanie kiedy usłyszałam, że ktoś puka do drzwi.
Szybko wstałam i zobaczyłam Anie która z nie cierpliwością czeka aż otworze. Gdy wpuściłam ja do środka, jak jakaś nie normalna zaczęła chodzić po pokoju.
- Dobrze ze rodziców nie ma.-Pomyślałam.
- Ania ogarnij się!.
- Ale Oliwka ty nie rozumiesz.. Razem z Martą szukałyśmy w książce telefonicznej numeru do Kasi - - iiii..
- Iii? -Zapytałam.
- iii.. Znalazłam..
- No mów!
- NUMER DO ZAYNA!!!! Aaaaaaa!!! -Zaczęła piszczeć.
Nie uwierzyłam Ani. Myślałam, ze znowu chce mnie nabrać.
- Udowodnij.-Powiedziałam wyzywająco.
Ania natychmiast wzięła telefon i zadzwoniła.
- Na głośnik!- Rozkazałam.
Spojrzała na mnie i przytaknęła.
Piiiiiip.....
Piiip......
Jest sygnał. O Boże a jeżeli ona nie kłamie i na prawdę dzwoni do Zayna.- Myśli mi się kotlowały w głowie.- Nie to nie możliwe..- Miałam wątpliwości aa do momentu, gdy usłyszałam JEGO głos.
- Hallo?
- Hej Zayn to ja Ania. Pamiętasz? Dzwoniłam godzinę temu.
- Tak Pamiętam.
Zamarłam.
- O co chodzi?- Kontynuował.
- Słyszłam ze jesteście w tym hotelu przy Manufakturze.
Nie wieże moja przyjaciółka rozmawia z Zaynem. Z tym Zaynem z One Direction.
- Czy mógłbyś przyjść na ulice Truskawkowa? To nie daleko.
- Jasne nie ma sprawy za 20 minut będę.
Ania posłała mi dziwne spojrzenie.. Jakby cos knula..
- A mogłbyś przyjść z..
Nie wieże. Nie to nie może być prawda.
- Z..Louisem?- Dokończyła.
- Ok. To do zobaczenia.- Tymi słowami zakończył rozmowę.
Nadal nie wieże w to co przed chwila usłyszalam. Zayn przyjdzie do mnie z NIM.
Podkochiwałam się w Louisie od szóstej klasy podstawówki. Razem z Ania miałysmy fioła na punkcie One Direction.
- I co? Mowiłam ci ze znalazłam do niego numer. -Wytkneła mi języ i spojżała się na mnie tym swoim "triumfalnym" wzrokiem.
Stałam jak osłupiala dobre 10 minut. Probowałam jakoś sobie ułorzyć to wszystko w głowie.
- Hallo.. Oliwkaaaa... Żyjesz?- Ania stanęła przedemna i machała rekęką przed oczami.
- Eee... Tak żyje.. Raczej..-Ledwo zdołałam cokolwiek powiedzieć.
- Oliwka ubierz się, bo chyba nie zamierzasz przywitać gości w pidżamie? 
Jak robot poszłam się przebrać. Po chwili wróciłam do Ani i razem wyszłyśmy na dwór.

♥♥♥



- Oli to oni.-wskazała palcem Ania na uliczkę.
- O Bożee. Ania ja chyba zapomniałam rękawiczek z domu, zaraz wró..
Nie zdąrzyłam dokończyć , ponieważ szarpnęła mnie za rękę.
-Nigdzie. Nie. Idziesz. - powiedziała przez zęby.
Nie mogłam się "odszczekać", ponieważ chłopcy.. Mężczyźni? Nie wiem jak na nich mówić. Są tylko o dwa lata starsi ode mnie.. Przepraszam od nas. Prawie zapomniałam, ze Ania już skończyła 18 lat. To przez to, iz zachowuje się jak malolata.
- Hej.- Przywitał się z uśmiechem Louis, który wyrwał mnie z zamyślenia.
- H-h-ej.- Wyjąkałam.
Ale wstyd.. Na szczęście lub nie, Louis się uśmiechnął co mnie trochę rozluznilo.
Ania zaczęła o czymś rozmawiać z Zaynem, a ja patrzyłam jak zaczarowana na Lou. Wyglądał jeszcze lepiej niż w telewizji. Miał snieznobiały uśmiech i.. Ania.Znowu czegoś odemnie chce.
- Ehkm. Może się przedstawisz?
- Hej jestem Oliwka. -Uśmiechnełam się do chłopaków.
- Właśnie rozmawialiśmy o planach na dzisiejszy wieczór.-Powiadomiła mnie podekscytowany przyjaciółka.
- A mianowicie dokąd?
- Do klubu.- odpowiedział Zayn.
- Fajnie. O której?
- Myślelismy o godzinie 20. Może być?
- Jasne.
Zaczęliśmy rozmawiać. Nie wiem ile tak staliśmy na dworze, ale im się obejrzałam było już ciemno. Rozeszliśmy się do siebie, aby przygotować się na imprezę.
Ania jak zwykle porzyczyła ubrania odemnie. Już się do tego przyzwyczaiłam. Jesteśmy jak siostry. Spędzamy ze sobą cale dnie i mimo tego ze często się sprzeczamy to się uwielbiamy. Ania ma także siostrę Martę , ale ona nie pasuje do nas, ponieważ jest zbyt.. Rozsądna. To chyba odpowiednie słowo..
Wracając do tematu. Ania założyła kremowa sukienkę przed kolano, która idealnie do niej pasuje. Włosy opadały falami na ramiona. Wyglądała ślicznie. Ja zaś założyżam moja ulubioną kolorową sukienkę z koronka na plecach, a włosy wpiełam z luźnego koka. Przejrzałam się w lusterku i uznałam, ze przydałby się lekki makijaż i możemy iść.
- Oliwka idziemy bo się spoźnimy.-Mówi Ania, która własnie zakłada buty.
Gdy już dotarlyśmy do klubu od razu zauważyłam Louisa. Miał czarną, dopasowaną koszule i czarne jeansy. Wyglądał cudownie.
  Louis spojrzał w nasza stronę i coć powiedział do Zayna, który przytaknał. Zerknęłam na Anie. Chyba tez ich zauważyła, bo uśmiechnęła się i zarumieniła. 
- Hej!- Krzkneła na powitanie.
Weszliśmy do środka, gdzie było strasznie ciemno i mega głośno.
- Zatańczysz?-Pyta Zayn Anie.
- Nie umiem tańczyć.-Odpowiada.
Zayn nie zważając na jej słowa pociągnął ja na parkiet. Widziałam jak Ania nie może wydusić z siebie żadnego słowa, a jej partner smieje się do niej. To było urocze. Poszłam do barku i zamowiłam drinka kiedy nagle ktoś zasłonił mi oczy.
- Zgadnij kto to?- Mówi "tajemnicza" osoba.
- Hymm.. Nie wiem mama?
Nagle poczułam czyjeś usta na moich. Byłam zszokowana.
- Czy tak całuje cie twoja mama?-Zapytał Lou z łobuzerskim uśmiechem.
Chciałam odpowiedzieć, ale coś mi nie pozwalało..
- Zapomniałaś jak się mówi?-Zapytał Louis z zamieszaniem malującym się na twarzy.
- Nie, nie zapomniałam jak się mówi. Zapomniałam jak się oddycha.-odpowiedziałam w myślach.
Chłopak usiadł naprzeciwko mnie z pytającym wyrazem twarzy i połorzył swoja ciepła dłoń na moim udzie.
- Czy coś zrobiłem nie tak?
- (westchnęłam)Zaraz wracam.-powiedziałam posłałam mu przepraszające spojrzenie.
W drodze do toalety myślałam. o tym co się przed chwila zdarzyło. Prawdę mówiąc Louis bardzo mi się podoba, ale to wszystko wydarzyło się za szybko. Dotarłam do toalety i ochłonęłam. Wychodząc zauważyłam, ze Louis stoi oparty o ścianę. Bez wahania podeszłam  do niego.
- Przepraszam.-Mowie z wyrzutami sumienia.
-Nie to ja prze..-Nie zdąrzył dokończyć, przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam. Nie wiem czemu to zrobiłam. To chyba przez te emocje, które mnie ogarnęły.. Louis patrzył na mnie z totalnym zamieszaniem.
-Nie rozumiem cię.-Powiedział.- Najpierw cie całuje, a ty reagujesz na to „negatywnie”, a teraz jakby nigdy nic mnie całujesz?!?
-Louis bo ja..
-Oliwia najpierw zanim cokolwiek powiesz zastanów się co do mnie czujesz!!!
Ścisnęło mnie w gardle. Po tym co usłyszałam chciało mi sie płakać. Louis chyba zauważył zbierające się łzy w moich oczach, bo na twarzy zamiast gniewu zobaczyłam żal.. Spojżałam ostatni raz na jego oczy i odeszłam. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu. Wybiegłam z klubu i zauważyłam, że pada deszcz.
-No nie, tego mi jeszcze brakowało!- Powiedziałam sama do siebie.-Świetnie!
Próbowałam dodzwonić się do Ani, ale nie wzięła telefonu-jak zwykle.
Nie zważając na deszcz szłam w stronę domu. Przez to, że płakałam obraz mi się zamazał i już prawie nic nie widziałam. Zatrzymałam się i przetarłam oczy wierzchem dłoni, kiedy ktoś złapał mnie za ramię. Nie miałam pojęcia kto to, a na dodatek było strasznie ciemno. Obawiałam się najgorszego. Zaczęłam piszczeć.
-Cii..
Od razu wiedziałam kto to.
-Louis zostaw mnie! -Warknęłam na niego.
-Liv.
-Nie! Zostaw mnie! Mam cię gdzieś!
Odwrócił mnie przodem do siebie.
-Oliwka. Posłuchaj mnie.-Mówił błagalnym głosem.
-NIE! Zostaw mnie! Odczep się ode mnie!
Zobaczyłam łzy w jego oczach. Od razu pożałowałam moich słów. Nim się zorientowałam odszedł. Wiedziałam, że to co powiedziałam musiało go bardzo urazić, ale nie wiem czemu. Przecież w ogóle się nie znamy.
Następnego dnia obudził mnie dzwoniący telefon.
-Dryyyyńńń
-Dryyyyyyyyyńńńńń
-Halo? -Odebrałam
-Oliwka co się z tobą wczoraj stało? -Pyta zmartwiona Ania
-Nic takiego.. Później ci powiem..
-Ok. Zadzwonię wieczorem.-I się rozłączyła
Otworzyłam szafę, aby się przebrać. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki się przebrać.
Po paru minutach wyszłam z łazienki i wróciłam do pokoju. Doznałam szoku. W moim pokoju był Zayn.
-Co ty tu robisz?
-Przyszedłem pogadać.
-Po pierwsze jak się tu dostałeś, a po drugie o czym zamierzasz pogadać?
-Przez okno i o wczorajszym zajściu.
Usiadłam na łóżku i dałam mu znać, że może zacząć mówić.
- Wiesz, że mieszkam z Harrym, Liamem, Niallem i Louisem?
-Wiem.
-A więc, gdy wróciłem do domu zobaczyłem Lou leżącego na kanapie..
-I co on mnie obchodzi?!?
-On płakał. Pierwszy raz widziałem go w takim stanie. Gdy zapytałem go co się stało jedyne co powiedział to:  Oliwka. I znowu zaczął płakać.
Patrzyłam się na Zayna i nie wierzyłam w to wszystko. Louis płakał z przeze mnie?
-Zayn gdzie on teraz jest?
-W domu.
-Zaprowadź nie tam.
-To chyba nie jest najlepsze rozwiązanie..-Powiedział z wahaniem.
-Zaprowadź. Mnie. Tam. Proszę.


          ♥♥♥

Trochę to nudne, ale jeszcze się rozkręci ;)
10 komentarzy i kolejny rozdział.
♥♥♥